Od Bielefeld powinno być teoretycznie łatwiej. Teren stawał się coraz bardziej płaski i do tego jeszcze lekko opadający. Samo miasto położone jest na wzniesieniu zwanym Lasem Teutoburskim. Od tej pory na porządku dziennym będą olbrzymie pastwiska, kanały oraz… liczni rowerzyści dla których przygotowano różnorodne szlaki. Ostrzegano też, że zdarzają się dość silne wiatry wiejące od Zachodu.
Samo Münster było przez wielu napotkanych Niemców opisywane jako rowerowa stolica Niemiec i rzeczywiście widać to na każdym kroku – zarówno po infrastrukturze rowerowej jak i po liczbie rowerzystów. Nie można było więc pominąć tego punktu na mapie wyprawy! W Münster czekała na nas grupa znajomych dla których zorganizowaliśmy niewielki koncert w parku.
 
Od Munster droga miała przebiegać do holenderskiego Eindhoven z przystankami w Dorsten oraz Weeze. W pierwszym z tych miast czekała na nas niezwykle gościnna para, która pomimo swojego wieku aktywnie jeździła na rowerach i gościła rowerzystów z całego świata. Bardzo zaangażowali się w projekt i nawet zorganizowali wywiad w miejscowej gazecie opisujący rowerową społeczność internetową ‘warmshowers’, a przy okazji naszą wyprawę. Ponadto zaprosili nas na rodzinną uroczystość swoich znajomych, która odbywała się w pracowni artystycznej rzeźbiarza Norberta Thena (posiadającej przy okazji scenę i ciekawe instrumentarium).
 
Aby dotrzeć do Weeze, znajdującego się zaraz przy granicy z Holandią musieliśmy najpierw przejechać Ren w okolicach Xanten. Samo Weeze znane jest z lotniska, będącego dawną brytyjską bazą lotniczą i przez pewien czas mylnie reklamującego się jako lotnisko dla Düsseldorfu (oddalonego w rzeczywistości o ponad 80km). W miejscowości akurat odbywało się lokalne święto, podczas którego pierwotnie miałem wystąpić. Później okazało się jednak, że musiałbym dotrzeć w okolicach południa, co było mało realne. Nie mniej udało się zobaczyć właśnie zamykaną tymczasową galerię umieszczoną w… stodole!

Nocleg spędziliśmy u ciekawej pary, która obecnie prowadzi ekologiczne gospodarstwo, a kiedyś przez parę lat objechała świat na rowerach. Byli m.in. w Polsce i wśród licznych naklejek na ramie odnaleźliśmy także polskie Koronowo.