Archiwa kategorii ‘Pianomatyk Bike Tour 2017’

Pianomatyk Bike Tour – wkraczając do Holandii i Belgii

Tak oto wraz z nastaniem kolejnego tygodnia udało się przejechać zachodnią granicę Niemiec. Co by nie mówić, kolejny cząstkowy sukces. Mimo, że system niemieckich dróg rowerowych z polskiej perspektywy wydawał się być bardzo rozbudowany, to dopiero przyjazd do Holandii pokazał jak można kompleksowo zadbać o cyklistów.

Z takich ciekawostek, to zamiast wskazówek z nazwami miejscowości Holendrzy w wielu miejscach używają systemu tzw. „punktów węzłowych”. Każdy taki punkt ma swój dość przypadkowy numerek i mapkę okolicy wraz z sąsiadującymi punktami, do których prowadzą dobrze oznaczone ścieżki rowerowe. Nawigacja polega na podążaniu za tymi numerkami od jednego punktu węzłowego do następnego. Mimo, że wydaje się to skomplikowane, w praktyce jest to dość proste i wygodne.


Jadąc do Eindhoven na domowe granie udało się natrafić na jeszcze jeden holenderski pomysł sprawnienia ruchu rowerowego. Hovenring, specjalne podwieszane rondo rowerowe nad ruchliwą drogą dojazdową do miasta. Nie wiem na ile taka inwestycja jest opłacalna, ale wygląda dość osobliwie.

Całkiem spory odcinek belgijskiej trasy od granicy z Holandią, aż praktycznie do Antwerpii przejechaliśmy malowniczą droga rowerową położona wzdłuż kanału Antwerpen-Turnhout-Dessel. Mimo, że ostrzegano nas przed silnymi wiatrami od Morza Północnego udało się jakoś w miarę trzymać tempo.

Występ w Eindhoven był kameralnym, ogrodowym koncertem rodzinnym. Zawsze miło obserwuję zainteresowanie dzieci tym co się robi na klawiaturze. I jest to fajne, że w odróżnieniu od regularnych sal koncertowych najmłodsi mogą się wszystkiemu przyjrzeć z bliska.
Natomiast w Antwerpii odbył się koncert na domowym pianinie. Nasi gospodarze też uwielbiają jazdę na rowerze i również używają przyczepki, ale do podróży z psem. Mieszkają w niezwykle uroczym starym, ale stylowym domu. Na koncert zabrali nas jednak autem do znajomego małżeństwa. Są oni aktywnie muzykujący, a gospodarz koncertu grywa na basie w zespole którego styl mógłbym określić jako „wakacyjne nuty w klimacie elektro”. Mimo środka tygodnia zebrała się sympatyczna grupka znajomych na widowni.

Trudno w to uwierzyć, ale następnego dnia został do przejechania jedynie relatywnie krótki odcinek ok. 50km i cel tego etapu trasy zostanie osiągnięty! Nie ma się co jednak rozprężać i trzeba się w pełni skupić i zagrać świetny koncert finałowy!

Pianomatyk Bike Tour – w Nadrenia Północnej-Westfalii

Od Bielefeld powinno być teoretycznie łatwiej. Teren stawał się coraz bardziej płaski i do tego jeszcze lekko opadający. Samo miasto położone jest na wzniesieniu zwanym Lasem Teutoburskim. Od tej pory na porządku dziennym będą olbrzymie pastwiska, kanały oraz… liczni rowerzyści dla których przygotowano różnorodne szlaki. Ostrzegano też, że zdarzają się dość silne wiatry wiejące od Zachodu.
Samo Münster było przez wielu napotkanych Niemców opisywane jako rowerowa stolica Niemiec i rzeczywiście widać to na każdym kroku – zarówno po infrastrukturze rowerowej jak i po liczbie rowerzystów. Nie można było więc pominąć tego punktu na mapie wyprawy! W Münster czekała na nas grupa znajomych dla których zorganizowaliśmy niewielki koncert w parku.
 
Od Munster droga miała przebiegać do holenderskiego Eindhoven z przystankami w Dorsten oraz Weeze. W pierwszym z tych miast czekała na nas niezwykle gościnna para, która pomimo swojego wieku aktywnie jeździła na rowerach i gościła rowerzystów z całego świata. Bardzo zaangażowali się w projekt i nawet zorganizowali wywiad w miejscowej gazecie opisujący rowerową społeczność internetową ‘warmshowers’, a przy okazji naszą wyprawę. Ponadto zaprosili nas na rodzinną uroczystość swoich znajomych, która odbywała się w pracowni artystycznej rzeźbiarza Norberta Thena (posiadającej przy okazji scenę i ciekawe instrumentarium).
 
Aby dotrzeć do Weeze, znajdującego się zaraz przy granicy z Holandią musieliśmy najpierw przejechać Ren w okolicach Xanten. Samo Weeze znane jest z lotniska, będącego dawną brytyjską bazą lotniczą i przez pewien czas mylnie reklamującego się jako lotnisko dla Düsseldorfu (oddalonego w rzeczywistości o ponad 80km). W miejscowości akurat odbywało się lokalne święto, podczas którego pierwotnie miałem wystąpić. Później okazało się jednak, że musiałbym dotrzeć w okolicach południa, co było mało realne. Nie mniej udało się zobaczyć właśnie zamykaną tymczasową galerię umieszczoną w… stodole!

Nocleg spędziliśmy u ciekawej pary, która obecnie prowadzi ekologiczne gospodarstwo, a kiedyś przez parę lat objechała świat na rowerach. Byli m.in. w Polsce i wśród licznych naklejek na ramie odnaleźliśmy także polskie Koronowo.

Pianomatyk Bike Tour – u podnóża Gór Harz

Przepełnieni dobrymi wrażeniami z pierwszych 3 dni, zregenerowani po lżejszym sobotnim odcinku, najedzeni do granic i wyposażeni w wałówkę na drogę, wcześnie rano rozpoczęliśmy 4-ty dzień wyprawy. Według planu miał być on najdłuższym do tej pory. Rozpoczynać miał jednocześnie nowy fragment podróży.

Fragment ten będzie wiódł prosto na zachód, stopniowo teren będzie się stawał coraz bardziej górzysty, okolicę zapełnią malownicze wioski z charakterystycznymi domami szachulcowymi i trafią się liczne zamki oraz stare opactwa. Niepostrzeżenie u po środku gór Harz przekroczymy też niewidzialną granicę pomiędzy dawnymi dwoma odrębnymi państwami niemieckimi.

Region znany jest też z grasujących czarownic, a niektóre z nich swój urok rzucają bezpośrednio z dwóch kółek…

 Mniej oczywistą i bardziej nowoczesną „atrakcją” okazała się elektrownia atomowa usytuowana nad jedną z rzek.

Odcinek ten obfitował w kolejne niesamowite koncerty. W Quedlinburgu dzięki zaangażowaniu poznanej przez internet Conny zagrałem w niezwykle inspirującym wnętrzu. Był to świeżo otwarty sklep z antykami pełniący jednocześnie funkcję kawiarni. Właściciele początkowo nie byli w pełni przekonani do idei koncertowej, ale występ tak im się spodobał, że zaczęli myśleć o kolejnych. Z kolei Conny jak się okazało była prawdziwą multiinstrumentalistką i po moim recitalu starczyło czasu na jam session. Samo miasto jest przepiękne, a jego starówka oraz zamek zostały wpisane są na światową listę dziedzictwa UNESCO. Mimo zmęczenia po części muzycznej chętnie wyruszyliśmy więc na krótki spacer.

Dostępny jest krótki filmik koncertu w Quedlinburgu: https://www.facebook.com/peer.imac/videos/10157636477477501/

Zupełnie inny charakter mial występ w niewielkiej, ale bardzo kulturalnej wiosce Heckenbeck. Korzystając ze słocznej pogody, goszcząca nas Phoebe zaprosiła mieszkańców na skraj wioski, u stóp 2 rozłożystych dębów, gdzie stoi kilka ławeczek i stolików do pikinku. Ludzie chętnie przyszli całymi rodzinami z kocami i przekąskami, a po koncercie mieli sporo pytań co do trasy.

Aby jeszcze bardziej wypełnić dzień muzyką, po występie zostaliśmy zaproszeni na domową próbę trio prowadzonego przez Phoebe. Przygotowywali się oni do występu podczas lokalnych uroczystości mających nastąpić za parę dni.

Kolejny występ miał miejsce w niewielkiej nieco zapomnianej miejscowości Buchahgen liczącej obecnie ok. 60 mieszkańców, która posiada jednak kilka ciekawych budynków z czasów przemysłowego rozkwitu. W jednym z nich będącym stary młynem (Kulturmuhle) obecnie odbywają się co jakiś czas różnego wydarzenia artystyczne na całkiem sporej scenie. Zagrałem tam kameralny, medytacyjny koncert na bardzo delikatnie brzmiącym instrumencie.

Wreszcie w Bielefeld, największym mieście na trasie od czasu wyjazdu z Berlina, odbył się ponownie domowym występ. Tym razem okazało się, że gospodarz posiada niewielkie domowe studio muzyczne, o czym wcześniej nie wspomniał przy korespondencji e-mailowej. Właśnie kupił nowy fortepian, a na stary jeszcze nie znalazł kupca, więc natężenie klawiszy na metr kwadratowy było całkiem spore!

Samo Bielefeld w całych Niemczech jest znane z popularnego żartu będącego teorią konspiracyjną. Mówi ona o tym, że tak naprawdę to miasto nie istnieje (Bielefeld doesn’t exist!). Dowiedziałem się o tym jeszcze w Polsce i niemal na całej trasie, gdy kreśliłem przyszłe przystanki, słyszałem w kółko to samo. No cóż… odnieśliśmy wrażenie, że jednak dotarliśmy tam, ale być może to tylko złudzenie?

Pianomatyk Bike Tour – Początek etapu Berlin-Bruksela

Miło być znów w trasie, miło być znów na rowerze i miło znów grać codziennie koncerty w kolejnych gościnnych lokalizacjach. Wreszcie fantastycznie jest spotkać na żywo ludzi, z którymi intensywnie się kontaktowałem w ostatnich tygodniach organizując kolejne etapy projektu.

Pierwsze 3 dni trasy od razu wypełnione były różnorodnymi wrażeniami. Najpierw przejechaliśmy przez cały Berlin z obowiązkowym zaliczeniem Bramy Brandenburskiej. Tym samym zachowana została ciągłość z poprzednim etapem wyprawy, symbolicznie zakończonej w tym miejscu. Na zachodnich przedmieściach Berlina zatrzymaliśmy się w pięknej historycznej miejscowości Poczdam, gdzie odbył się pierwszy koncert na trasie.

Dalej droga wiodła wzdłuż malowniczych jezior na Haweli (niem. Havel), po czym przenieśliśmy się do słabiej zaludnionej i lesistej części Brandenburgii, z koncertem w Wiesenburgu. Następnie wkroczyliśmy do kraju związkowego Saksonia-Anhalt i udaliśmy się nad Łabę, do miejscowości Vockerode koło Dessau-Rosslau.

Ta część trasy obfitowała zarówno w liczne atrakcje turystyczne jak i tereny niezwykle malownicze.

Już te pierwsze 3 dni wypełniły 3 zupełnie niezwyke koncerty, które wskazały, że będzie to trasa wyjątkowa! Pierwszy występ w Poczdamie odbył się u bardzo muzykalnej rodziny i zakończył małym jam session na wiolonczelę i pianino.

Drugi recital zagrałem w niewielkiej galerii usytuowanej w starej szkole (Alte Schule) ze starym, ale klimatycznym pianinem. Spieczeni słońcem nie mogliśmy się oderwać od domowej lemoniady i owoców przyniesionych przez organizatorów wydarzenia.

Wreszcie trzeci występ miał miejsce w okolicznościach chyba najbardziej niezwykłych dla mnie do tej pory w całym życiu. Przyjechaliśmy do sporego gospodarstwa, które goszcząca nas rodzina nabyła kilka lat temu i krok po kroku z klasą upiększa. Korzystając z pięknej pogody i sobotniego popołudnia nasz gospodarz zaprosił sporą grupę sąsiadów. Zastanawiając się nad najdogodniejszym miejscem do występu ustaliliśmy, że najciekawiej będzie zainstalować moje przenośne pianinko na… pięknym zabytkowym traktorze. Koncert uzupełnił późniejszy grill, podczas którego kalorie udało się uzupełnić ponad limit!

W tym początkowym okresie do pokonania mieliśmy raczej niewygórowane dystanse, tak aby wdrożyć się w rytm podróży. Pogoda w miarę sprzyjała – trochę upałów, przelotny deszcz i burza która przeszła bokiem. Trasa wiodła nieco na południe. Na samym początku trzymaliśmy się europejskiej trasy rowerowej R1, ale za Bad Belzig odbiliśmy, aby odnaleźć ją ponownie nad Łabą. Dalej będziemy jechali dość długo prosto na zachód. W okolicach Poczdamu spotykaliśmy licznych rowerzystów, drogi były dobrze oznakowane i dobrej jakości. Wjeżdżając na tereny bardziej lesiste ruch na trasie zdecydowanie spadł. Zobaczymy co przyniosą kolejne dni…

Plakat przed recitalem w Warszawie

Poniżej i oficjalny plakat wtorkowego koncertu!

Więcej info: Przejdź do wydarzenia na Facebooku.

 

W radiowej Czwórce

Dzisiaj w Polskim Radio (Czwórka) opowiadałem o Rowerowej Trasie Koncertowej i zapraszałem na wtorkowy Recital Podróżniczy.

Emisja materiału we wtorek rano (29 maja). Zapraszam do wysłuchania przed radioodbiornikami lub za pośrednictwem internetu.

Po materiale zaś widzimy się wieczorem na koncercie!

Do usłyszenia i zobaczenia…

Pianomatyk Bike Tour – etap Berlin-Bruksela

Trochę nieśmiało wznawiam muzyczną podróż w ramach projektu Pianomatyk Bike Tour 2017, a właściwie już 2018…

Tym razem mając w głowie doświadczenia ubiegłegocznego przejazdu z Warszawy do Berlina trasa będzie wiodła dalej z Berlina do Brukseli, a odcinek Bruksela-Paryż pozostaje na deser.

Tym razem będzie trochę inaczej, mniej występów oficjalnych, więcej domowych, jeszcze więcej spotkań z ludźmi na trasie no i wyruszamy na trasę we wzmocnionym dwuosobowym składzie!

Trasa obejmie przejazd przez takie miejscowości jak:
Berlin – Poczdam – Wiesenburg – Dessau-Rosslau – Quedlinburg – Goslar – Bad Gandersheim – Hoxter – Bielefeld – Munster – Dorsten – Weeze – Eindhoven – Antwerpia – Bruksela

Dodatkowo na sam koniec planowane są odwiedziny znajomych w holenderskiej Leidzie.
Poniżej schematyczna mapka:

Recital Podróżniczy w Pianosalonie Steinway&Sons

Rok po recitalu inaugurującym projekt Rowerowej Trasy Koncertowej w warszawskim Pianosalonie Steinway & Sons, nadszedł czas powrotu do punktu wyjścia i krótkiego podsumowania dotychczasowej trasy.

W programie autorskie kompozycje z pogranicza jazzu i muzyki filmowej oraz trochę wspomnień z muzycznych podróży!

 

 

 

KIEDY I GDZIE?
29 maja (wtorek), początek godz. 19.00
Pianosalon Steinway & Sons,
Warszawa, ul. Ordynacka 10/12

Wstęp 20zł, bilety do nabycia przy wejściu.
Liczba miejsc siedzących ograniczona!

Więcej informacji: https://www.facebook.com/events/166306980703738

Podcast: Jeszcze Więcej Kultury – Pianomatyk w Radiu Kampus

Podcast z fragmentem audycji ‘Jeszcze Więcej Kultury’, w której opowiadam o rowerowej trasie koncertowej i nie tylko, wzbogacony fragmentami muzycznymi z albumu ‘Przejrzyste dźwięki‘  jest dostępny do odsłuchania poniżej.

Audycję prowadziły Olga Trapszyc oraz Lukrecja Jaszewska.

Więcej zdjęć z wizyty w gościnnych progach studenckiego Radia Kampus można znaleźć we wcześniejszym poście.

Zobacz także:

http://radiokampus.fm/podcasty/radio_kultury_i_nauki/jeszcze_wiecej_kultury___pianomatyk.html

Wizyta w Studio Radia Kampus

Na sam początek lutego zostałem zaproszony do studia Akademickiego Radia Kampus. Podczas niezwykle sympatycznej rozmowy Olga Trapszyc przepytała mnie z tematu Rowerowej Trasy Koncertowej ‘Pianomatyk Bike Tour‘ i nie tylko…

Zostawiłem w studio także trwały ślad w postaci naklejki z logo trasy stając się nijako wlepkarzem…

Emisja materiału w audycji „Jeszcze Więcej Kultury” w niedzielę 04.02 między 11.00-12.00. W tygodniu będą również powtórki.

Zapraszam do wysłuchania! Radia Kampus #SAMESZTOSY w Warszawie i okolicach można posłuchać na 97,1 FM albo na całym świecie on-line pod adresem: http://radiokampus.fm/player.html

Powrót do góry

Nagrania koncertowe:

 
Patrz także: Facebook
Patrz także: YouTube
Patrz także: Soundcloud
Patrz także: RSS
Patrz także: E-mail