Blog na swoim

Miło mi poinformować, że dziś w nocy nastąpiła udana migracja bloga ze strony wordpress.com na własną domenę.

Wbrew pozorom wymagało to trochę ręcznej dłubaniny, bo WordPress nie robi tego z automatu.

Własna domeny poza tym, że ma zgrabniejszy adres, umożliwia większą elastyczność sterowania zawartością , dlatego w najbliższym czasie nastąpi seria ulepszeń w wyglądzie strony.

Podziękowania dla Krisa.

Puls pod kontrolą

Jednym z elementów muzyki, który powinien być pod stałą kontrolą jest puls.

O ile w utworach z przygotowywanego albumu metrum (czyli liczba ćwierćnut czy ósemek w takcie) bywa dość zmienne, to już samo tempo tych wartości raczej nie ulega modyfikacji. Powód jest prozaiczny. Gwałtowna zmiana pulsu  jest natychmiast zauważalna i odbierana jako początek nowej części. W utworach o charakterze ewolucyjnym nie do końca to się sprawdza.

Nuty na wietrze

To chyba ulubione zdjęcie z tej autorskiej mini sesji do projektu…

Młotki w ruch

W muzyce liczy się warsztat. Aby na fortepianie mocno zabrzmieć trzeba sporo razy namachać się młoteczkami.

Osobiście jestem zwolennikiem dużej liczby nut zagranych naraz albo szybko po sobie.

W związku z tym u mnie w machinie jest ruch jak w młynie.

Uwolnić napięcie

W każdym utworze drzemie napięcie, które trzeba odpowiednio wydobyć.

Małe zmiany napięcia są ściśle związane z frazowaniem, czyli sposobem prowadzenia drobnych linii melodycznych. Frazy wchodzą w skład większych części i za ich pomocą steruje się generalnym planem utworu.

W dużym uproszczeniu – każde łupnięcie powinno być dobrze przygotowane…

A tak bardziej poważnie, to jeśli utwór ma być ciekawy, to muszą się pojawiać jakieś momenty kulminacyjne w odpowiednim otoczeniu. I teraz ciekawe ćwiczenie, które ostatnio przeprowadzam: próbowanie różnych wariantów sterowania napięciem. W końcu nie musi być jedyna słuszna interpretacja, a granie czegoś co na pierwszy rzut oka wydaje się nielogiczne może dostarczyć sporo rozrywki, szczególnie jak się w kółko ćwiczy ten sam repertuar na płytę.

PS. Jakby się zastanowić, to poniższy obiekt również stanowi bardzo praktyczne przezroczyste opakowanie.

RetrOpakowanie

Gdyby w przyrodzie poszukać prekursorów pudełka, które będzie owocem projektu, to przy odrobinie wysiłku można znaleźć takie oto przezroczyste opakowanie z efektownym czarnym winylem w środku:

fot. Pianomatyk

Naturalne nastroje(nie)

Ten projekt ma za zadanie stworzenie muzyki przyjemnej dla słuchacza. Stąd oczywiście dużą wagę należy przywiązać do kontroli emocji.

Repertuar został dobrany raczej w ten sposób, aby nastrój ewoluował, aniżeli ulegał zmianom skokowym. Nie oznacza to oczywiście jednostajności, ale raczej zachowania pewnej spójności i ciągłości.

Jest kilka relatywnie mało wykorzystywanych sztuczek, które z jednej strony trzymają emocje,a z drugiej dają wrażenie że cały czas coś idzie o przodu. Jedną z takich prostych technik, którą wykorzystuję w utworze „Islandia” jest zastosowanie frazy o nietypowej długości w odcinku o charakterze „refrenowym”. Tradycyjnie większość typowych fraz jest wielokrotnością 4. W tym przypadku występuje 5 prostych akordów, po 2 takty każdy. Jest pewna asymetria, ale powoduje, że właściwie ten motyw się nie nudzi, chociaż ma już z 5 lat.

Radość kompozycji

Jakoś tak się zdarza, że często przyjemność z tworzenia kompozycji jest o wiele większa niż późniejsza radość z jej rezultatów.

Dopóki utwór jest jeszcze nieskończony i można go rozwijać na wiele różnych stron, dopóty drzemie w nim jakaś tajemnicza moc. Z czasem utwór krystalizuje się i staje się jedyną obowiązującą wersją, a wszystko pozostałe co było w procesie twórczym zostaje odrzucone.

Czasem to się sprowadza do tego, że trudno nadać kompozycji optymalną formę.

Podobnie było w przypadku poniższej fotki. Jej rezultat pod względem artystycznym może i nie jest imponujący, ale przynajmniej było dużo zabawy przy wyjmowaniu, ustawieniu, przesuwaniu i chowaniu tych płytek.

Przybyły bryły…

Koncepcja pudełka zaczęła się oczywiście od jednej z najprostszej z form tzn. od sześcianu. Już w samym sześcianie można płytę umiejscowić w kilku dobrych płaszczyznach, żeby była zgrabnie zaprezentowana.

Można taki sześcian równie przyciąć – na rogu, na kilku rogach, całych ścianach. Można tworzyć piramidy, ostrosłupy, stożki walce, elementy półkoliste i inne wizje mniej lub bardziej mgliste. Potem pojawia się cała rodzina brył będących zlepieniem dwóch bądź jakąś formą ich przycięcia. Wśród nich można znaleźć sporo ładnych propozycji zawierających jedną bądź więcej osi symetrii, czyli czegoś co oczy podświadomie  lubią. A w każdej z takich brył zapewne jest kilka ładnych możliwości umiejscowienia płyty…

Już na samym wstępie jest więc olbrzymia paleta możliwości.

Więcej fotorelacji

Pianino na przestrzał...Ku uciesze oczu od teraz blog będzie wzbogacany o nową, bogatszą warstwę wizualną nawiązującą do nazwy projektu „Przejrzyste dźwięki”. Na dobry początek trochę autorskich obrazów…

 

 

Powrót do góry